ForCamping s.r.o.

Sekcja użytkownika

Zaloguj się

Koszyk

Koszyk

Twój koszyk jest pusty. Potrzebujesz pomocy z wyborem? Zajrzyj do poradnika lub napisz do nas.

Darmowa dostawa

299,00 

Czy wiesz, że oferujemy darmową dostawę przy zamówieniach powyżej 299,00 zł?

TEST: Warg Carbon Trailrunner – lekkie kije trailowe na długie dystanse i górskie wędrówki

Kije trailowe Warg Carbon Trailrunner zabrałam na trasę Krakonošova 50, żeby sprawdzić, jak poradzą sobie podczas naprawdę solidnego marszu. Czekało na nie 50 kilometrów z przewyższeniem sięgającym blisko 2000 metrów, gdzie długie podejścia przeplatały się z płaskimi odcinkami, wszechobecnym zmęczeniem i morderczymi upałami. Byłam ciekawa przede wszystkim tego, czy faktycznie mi pomogą, czy po kilku kilometrach staną się po prostu kolejnym balastem, który targam ze sobą „na wszelki wypadek”.

Testowała Barbora Zlámalová w Karkonoszach. Więcej informacji o testerce znajdziesz tutaj.

Ocena w skrócie

Warg Carbon Trailrunner zaskoczyły mnie tym, jak łatwo o nich zapomnieć podczas marszu. Są niezwykle lekkie, kompaktowe, a na długich podejściach potrafią solidnie odciążyć nogi. Składa się je błyskawicznie, korkowa rękojeść świetnie trzyma się dłoni nawet po wielu godzinach, a dołączony pokrowiec to super praktyczny dodatek na czas transportu.

Na trasie Krakonošova 50 sprawdziły się jako niezawodny kompan do długich marszów i górskich wędrówek. Trzeba tylko z głową dobrać ich długość – testowany model 120 cm przy moim wzroście (164 cm) był po prostu za długi. Gdybym miała odpowiedni rozmiar, zabrałabym je na podobną trasę w ciemno.

Ocena

Zalety

  • bardzo niska waga
  • kompaktowe wymiary po złożeniu
  • banalnie prosta obsługa
  • pokrowiec transportowy w zestawie
  • korkowa rękojeść pewnie leży w dłoni

Wady

  • trzeba dobrze przemyśleć wybór długości
  • stała wysokość nie każdemu przypadnie do gustu
  • paski nadgarstkowe wymagały chwili przyzwyczajenia

Jak przebiegały testy

Kije przetestowałam na legendarnej trasie Krakonošova 50, czyli na dystansie 50 kilometrów z przewyższeniem sięgającym blisko 2000 metrów. W ciągu dnia długie podejścia przeplatały się z płaskimi odcinkami oraz fragmentami, gdzie na bieżąco składałam i rozkładałam kije w zależności od terenu. Taka trasa szybko weryfikuje, czy sprzęt rzeczywiście działa, czy tylko dobrze wygląda na starcie.

Co więcej, pogodzie daleko było do turystycznej sielanki. Weekendowe prognozy zwiastowały piekielne upały, więc miałam okazję sprawdzić na własnej skórze, jak korkowe rękojeści i paski zachowają się w momencie, gdy człowiek jest już cały mokry od potu.

Pięćdziesiąt kilometrów jako sprawdzian lekkości

Na tak długim dystansie czuć każdy dodatkowy gram. Zwracałam więc na kije uwagę nie tylko na podejściach, ale też wtedy, gdy niosłam je złożone w dłoni.

To właśnie tu zaplusowały swoją niską wagą i kompaktowością. Składanie to bajka, obsługa jest banalnie prosta i na całe szczęście nie miałam wrażenia, że targam ze sobą dwa drągi z lasu. Pokrowiec transportowy okazał się bardzo praktyczny do przewożenia i chowania sprzętu.

Wsparcie na podejściach

Kije miały największe pole do popisu na długich podejściach – liczyłam tam na solidne podparcie i odciążenie nóg. Dzięki piórkowej wadze w ogóle nie ciążyły, więc łatwo było utrzymać z nimi równy rytm marszu.

Korkowa rękojeść świetnie sprawdzała się nawet po wielu godzinach i nie wyślizgiwała się z dłoni w upale. Paski nadgarstkowe początkowo wydawały mi się trochę nietypowe, ale po chwili znalazłam optymalne ustawienie i ruch stał się zupełnie naturalny.

Galeria zdjęć

Składanie i obsługa na trasie

Na trasie wielokrotnie składałam i rozkładałam kije, dopasowując się do terenu. Przy tak długim wysiłku to kluczowe, żeby nie siłować się ze sprzętem na każdym kroku.

Działało to sprawnie i błyskawicznie. Kiedy kije przestawały być potrzebne, po prostu je składałam, nie tracąc czasu, i mogłam ruszać dalej. Na dystansie 50 kilometrów to niby drobnostka, ale w perspektywie całego dnia robi ogromną różnicę.

Długość ma większe znaczenie, niż się wydaje

Największy zgrzyt? Stała długość 120 cm. Jak na moje 164 cm wzrostu, kije były po prostu za długie – i to nie tylko na podejściach, ale też na płaskim.

Same kije są naprawdę udane, ale przy modelach o stałej długości trzeba pamiętać o jednym: dwa razy zmierz, raz kup. Nietrafiony rozmiar potrafi zepsuć frajdę z używania tak lekkiego i funkcjonalnego sprzętu. Następnym razem wzięłabym krótszą wersję albo kije z regulacją. Gdyby były krótsze, długie podejścia stałyby się o wiele bardziej znośne.

Powiązane

Podsumowanie

Warg Carbon Trailrunner zdały egzamin jako lekkie, poręczne i banalnie proste w obsłudze kije na długie dystanse i górskie wędrówki. Doceniłam przede wszystkim ich piórkową wagę, intuicyjne składanie oraz korkową rękojeść, która pewnie leżała w dłoni nawet po wielu godzinach na szlaku.

Musiałam dać sobie chwilę na oswojenie się z paskami nadgarstkowymi, ale po wyregulowaniu spisywały się bez zarzutu. Jedynym poważnym minusem była dla mnie długość 120 cm, kompletnie niedopasowana do mojego wzrostu. Zbędne centymetry na podejściach potrafią uprzykrzyć życie bardziej, niż mogłoby się wydawać.

Z czystym sumieniem polecam te kije każdemu, kto szuka lekkiego i kompaktowego sprzętu i potrafi bez pudła dobrać odpowiedni rozmiar. Gdybym miała wybierać ponownie, zdecydowałabym się na krótszą wersję albo model regulowany.

Autorka testu: Barbora Zlámalová

"Uwielbiam góry, pokonywanie długich dystansów i solidne zmęczenie na szlaku. Zazwyczaj hołduję zasadzie: „im więcej, tym lepiej”, więc ładuję do plecaka masę rzeczy na wszelki wypadek.

Trasa Krakonošova 50 była dla mnie idealną okazją do sprawdzenia, czy lżejszy i bardziej minimalistyczny sprzęt przetrwa próbę całego dnia w górach. Od kijów oczekiwałam przede wszystkim niskiej wagi, prostej obsługi i realnego odciążenia nóg na długich podejściach. Nie chciałam targać ze sobą kolejnego bezużytecznego gadżetu."

Artykuły na podobny temat

TEST: Salomon Quest Echo Gore-Tex – lekkie buty na wielodniowe trekkingi inspirowane biegami trailowymi

TEST: Salomon Quest Echo Gore-Tex – lekkie buty na wielodniowe trekkingi inspirowane biegami trailowymi
Buty Salomon Quest Echo Gore-Tex łączą w sobie skórę nubukową, materiały syntetyczne oraz membranę GORE-TEX, która ma zapewnić wodoodporność i odpowiednią oddychalność. Przeszłam w nich przez wszystkie możliwe typy terenu – od asfaltu, przez leśne ścieżki i piasek, aż po skały. Nie zabrakło również testu wodoodporności przeprowadzonego bezpośrednio w rzece.