ForCamping s.r.o.

Porównanie

10 Porównywanie

Sekcja użytkownika

Zaloguj się

Koszyk

Koszyk

Twój koszyk jest pusty. Potrzebujesz pomocy z wyborem? Zajrzyj do poradnika lub napisz do nas.

Darmowa dostawa

299,00 zł

Czy wiesz, że oferujemy darmową dostawę przy zamówieniach powyżej 299,00 zł?

TEST: Warg Atak 2 – lekki namiot na wielodniowe wędrówki, który rozbijesz w mgnieniu oka

Kiedy zdecydowałyśmy się wyruszyć na kilkudniową wyprawę w Dolomity, przy wyborze namiotu zależało nam przede wszystkim na dwóch kwestiach – wadze oraz łatwości obsługi. W ciągu czterech dni rozbiłyśmy Warg Atak 2 dwukrotnie, sprawdzając nie tylko tempo rozstawiania, ale i to, jak śpi się w nim we dwoje.

Test przeprowadziła Zuzana Laštovková podczas czterodniowej wędrówki po Dolomitach. Więcej o testerce przeczytasz tutaj.

Szybka ocena

Warg Atak 2 przekonał mnie do siebie przede wszystkim prostym montażem, niską wagą oraz wystarczającą przestrzenią dla dwóch osób. Podczas czterodniowej wędrówki górskiej niosłyśmy go razem z pozostałym ekwipunkiem na via ferraty i ani przez chwilę nie czułam, by plecak nadmiernie ciążył mi na podejściach. Najbardziej ucieszyły mnie w nim praktyczne patenty i dopracowane drobiazgi, których zupełnie się nie spodziewałam.

Ocena

Zalety

  • proste i szybkie rozbijanie
  • łatwe składanie i pakowanie
  • wystarczająco dużo przestrzeni dla dwóch osób
  • praktyczne kieszonki wewnętrzne
  • doskonale widoczne zawieszki przy zamkach
  • niska waga
  • szpilki nie wyginały się podczas standardowego użytkowania
  • neutralny kolor dobrze wtapiający się w otoczenie

Wady

  • szersze szpilki trudniej wbijało się w kamieniste podłoże

Jak przebiegał test

Namiot zabrałyśmy na czterodniową trasę w Dolomity. Każdego dnia pokonywałyśmy około 10 kilometrów, a program wyprawy obejmował także via ferraty, więc poza standardowym ekwipunkiem niosłyśmy ze sobą również sprzęt wspinaczkowy. Początkowo liczyłyśmy głównie na noclegi w ogólnodostępnych schronach (rifugio) lub w biwakach, jednak nie zawsze udawało nam się dotrzeć tam, gdzie planowałyśmy. Własny namiot traktowałyśmy więc jako niezawodne zabezpieczenie.

Atak 2 to samonośny namiot dwuosobowy, który według aktualnej specyfikacji waży 1,7 kg. Po spakowaniu ma wymiary 53 × 13 cm, dzięki czemu na kilkudniowej wyprawie nadal ma pełen sens jako rozwiązanie ultralight – nawet wtedy, gdy na plecach niesie się dodatkowy sprzęt.

Na szlak wyruszyłam z mamą, więc Atak 2 testowałyśmy we dwójkę. A ponieważ moja mama ma spore wymagania wobec sprzętu outdoorowego i początkowo stawiała na zupełnie inny model, był to dla tego namiotu naprawdę wymagający sprawdzian.

Rozbity w mgnieniu oka

Największe obawy miałyśmy przed samym rozbijaniem. Kiedy po całym dniu w marszu docierasz na miejsce noclegu, ostatnią rzeczą, na jaką masz ochotę, jest ślęczenie nad instrukcją i pół godziny dyskusji o tym, co gdzie przypiąć.

Namiot wybierałyśmy między innymi na podstawie recenzji obiecujących bezproblemowy montaż. Wiadomo jednak, że dopóki nie sprawdzi się tego samemu, nie ma stuprocentowej pewności. W tym przypadku opinie okazały się prawdziwe – rozbijanie było szybkie i intuicyjne, a równie sprawnie poszło późniejsze zwijanie. Poradziłyśmy sobie z nim nawet w lekkim deszczu i to bez większych trudności.

Zaskakująco wygodny we dwoje

Choć w środku byłyśmy we dwie i każda miała spory plecak, wokół nas wciąż pozostawało zaskakująco dużo miejsca. Nie miałyśmy poczucia ciasnoty ani konieczności uważania na każdy ruch przy zmianie pozycji.

Świetnie zdały egzamin także wewnętrzne kieszonki oraz dodatkowa przestrzeń na drobiazgi. To dokładnie te elementy, na które przy zakupie rzadko zwraca się uwagę w pierwszej kolejności, ale wieczorem bardzo docenia się to, że czołówki czy telefonu nie trzeba szukać po omacku na dnie śpiwora.

Bardzo miłym zaskoczeniem okazał się detal, którego w ogóle się nie spodziewałam – odblaskowy suwak przy zamku namiotu. Za każdym razem, gdy otwierałam lub zamykałam go po zmroku, cieszyłam się z tego, jak przemyślany to patent i że nie muszę błądzić ręką po ciemku.

Galeria zdjęć

Waga i kilka praktycznych detali

Waga była jednym z głównych powodów, dla których zdecydowałyśmy się zabrać ten namiot na kilkudniową wędrówkę górską. Dla mnie Atak 2 plasuje się gdzieś pośrodku – podczas trekkingu niosło się go bezproblemowo i nie czułam, by jego ciężar w jakikolwiek sposób mi przeszkadzał, choć oczywiście na rynku dostępne są jeszcze lżejsze warianty ultralight.

Bardzo dobrze poradziły sobie dołączone szpilki. Przy standardowym podłożu wbijały się gładko i nie wyginały. Nieco trudniej było na mocno kamienistym gruncie, gdzie ze względu na swój profil część z nich nie weszła do końca i w ciągu nocy zaczęła się luzować.

W ogólnym rozrachunku najbardziej doceniłam w tym namiocie właśnie dopracowane detale, o których człowiek rzadko myśli na etapie wyboru – od wewnętrznych kieszeni, przez dobrze widoczne pętle przy suwakach, aż po to, że po spakowaniu nie zamienia się w wielki, nieporęczny pakunek.

Powiązane

Podsumowanie

Namiot Warg Atak 2 z czystym sumieniem mogę polecić przede wszystkim na kilkudniowe wędrówki, na których chcesz mieć pewny, własny nocleg w zapasie, a jednocześnie nie zamierzasz dźwigać zbędnych kilogramów. W Dolomitach sprawdził się w tej roli znakomicie.

Autor tekstu: Zuzana Laštovková

„Jestem typową dziewczyną z miasta, ale kiedy już ruszam w góry, zdecydowanie nie szukam dróg na skróty. Z regularnych, wielodniowych wędrówek zrobiliśmy z czasem rodzinną tradycję i nie wyobrażam sobie roku bez letnich i zimowych wyzwań na szlaku.

W góry nie jeżdżę wyłącznie dla widoków. Na koniec dnia chcę poczuć w nogach każdy pokonany kilometr – i właśnie dlatego tak ważne jest dla mnie wyposażenie, na którym mogę bezgranicznie polegać”.

Artykuły na podobny temat

TEST: Zulu Dreamtime Spring – ciepła mumia, która nie krępuje ruchów

TEST: Zulu Dreamtime Spring – ciepła mumia, która nie krępuje ruchów
Lubię śpiwory typu mumia za ciepło, które dają, ale czasem przeszkadza mi w nich uczucie ciasnoty. Dlatego Zulu Dreamtime Spring zainteresował mnie głównie jednym, nieco nietypowym patentem – dzięki zamkom po obu stronach można łatwo wystawić z niego ręce, bez konieczności rozpinania całego śpiwora. Przez kilka nocy, od wiosny do jesieni, sprawdzałam też, jak grzeje, jak się pakuje i czy pozostałe rozwiązania faktycznie się sprawdzają.