ForCamping s.r.o.

Sekcja użytkownika

Zaloguj się

Koszyk

Koszyk

Twój koszyk jest pusty. Potrzebujesz pomocy z wyborem? Zajrzyj do poradnika lub napisz do nas.

Darmowa dostawa

299,00 zł

Czy wiesz, że oferujemy darmową dostawę przy zamówieniach powyżej 299,00 zł?

TEST: Mestic Gas Cooker MGC-150 – dwa palniki i grill do bezstresowego gotowania na kempingu

Kuchenkę dwupalnikową Mestic Gas Cooker MGC-150 zabrałam na kemping, gdzie przez dwa dni przygotowywałam na niej śniadania, zupy i mięso na płycie grillowej. Byłam ciekawa przede wszystkim tego, jak wygodnie gotuje się na niej dla dwóch osób i czy sprawdza się jako element bogatszego zaplecza biwakowego podczas podróży samochodem.

Testowała Vendula Kořínková podczas biwakowania i wycieczek samochodowych po Czechach. Więcej o testerce przeczytasz tutaj.

Szybka ocena

Mestic Gas Cooker MGC-150 to moim zdaniem idealny wybór na kemping dla osób, które podróżują samochodem i oczekują nieco większego komfortu niż przy użyciu małego palnika turystycznego. Dwa palniki, stabilna konstrukcja i płyta grillowa pozwalają przygotować pełnoprawny posiłek, a nie tylko na szybko zagotować wodę.

Nie jest to sprzęt do podróżowania w stylu ultralight, a pokrowiec transportowy mógłby być nieco bardziej pojemny. Jeśli jednak nie liczysz każdego grama, a chcesz wygodnie ugotować coś dla dwóch osób na kempingu, ten model sprawdza się rewelacyjnie. Jest elegancki, a w porównaniu z podobnymi produktami – całkiem mały i pakowny.

Ocena

Zalety

  • dwa niezależne palniki
  • stabilna konstrukcja
  • prosty zapalnik piezoelektryczny
  • płynna regulacja płomienia
  • płyta grillowa w zestawie
  • wysokie ranty płyty grillowej
  • łatwe czyszczenie
  • wysoki komfort gotowania na kempingu

Wady

  • nie nadaje się na wyjazdy typu ultralight
  • pokrowiec transportowy mógłby być nieco większy
  • pierwsze użycie płyty grillowej wymaga odrobiny wprawy

Jak przebiegały testy

Kiedy jedziesz na kemping samochodem, możesz trochę zaszaleć z ilością pakowanego sprzętu. Wiadomo, nie zabieramy ze sobą połowy mieszkania, ale wygodne spanie i gotowanie to absolutna podstawa. W weekendy jeździmy głównie po Czechach, a dłuższe urlopy nierzadko spędzamy w Alpach. W ciągu dnia potrafimy spędzić długie godziny na szlaku, ale po powrocie nie chcemy się już stresować, czy uda nam się szybko rozpalić ognisko, czy zdołamy utrzymać garnek na mikroskopijnym palniku, ani czy będziemy skazani wyłącznie na wizyty w restauracjach.

Z kuchenki Mestic Gas Cooker MGC-150 korzystaliśmy przez dwa dni, gotując dla dwóch osób. Przetestowałam na niej przygotowywanie śniadania, podgrzewanie zupy oraz grillowanie mięsa. Do mięsa dorzuciliśmy jeszcze ziemniaki pieczone w ognisku (ze względu na ich specyficzny smak), więc o porządną, kempingową ucztę nie musieliśmy się martwić.

Do kuchenek gazowych podchodzę z dużym respektem, dlatego przy pierwszym uruchomieniu zrezygnowałam z metody prób i błędów. Zajrzałam do instrukcji i upewniłam się, że mam odpowiedni rodzaj kartusza. W ostatecznym rozrachunku podłączenie okazało się jednak banalnie proste, a zapalnik piezoelektryczny i regulacja płomienia działały bez zarzutu.

Dwa palniki robią różnicę

W porównaniu ze zwykłym palnikiem turystycznym nakręcanym na kartusz, gotowanie było przede wszystkim o wiele wygodniejsze. Dwa niezależne palniki pozwalają na przykład podgrzewać zupę i jednocześnie przygotowywać drugie danie, co przy gotowaniu dla dwóch osób robi kolosalną różnicę.

Używałam klasycznych naczyń kempingowych i odpalałam oba palniki w tym samym czasie. Musiałam jedynie uważać, by manewrując jednym garnkiem, nie potrącić drugiego. Sama kuchenka sprawia jednak wrażenie bardzo stabilnej, co uważam za jedną z jej największych zalet.

W przypadku małych palników montowanych bezpośrednio na kartuszu zawsze towarzyszy mi obawa, że cały ten zestaw zaraz się przewróci. Tutaj zupełnie nie miałam takiego problemu.

Podczas gotowania lekko wiało, ale kuchenka bez problemu dawała radę. Nie trafiliśmy jednak na silne porywy wiatru, więc trudno mi ocenić, jak zachowałaby się w bardziej wymagających warunkach.

Galeria zdjęć

Płyta grillowa i czyszczenie

W zestawie z kuchenką znajduje się płyta grillowa i to właśnie ona intrygowała mnie najbardziej. Podczas pierwszego śniadania smażyłam na niej boczek i trochę mi zeszło, zanim wyczułam odpowiednią intensywność płomienia. Na początku mięso lekko przywierało.

Kiedy jednak zorientowałam się, jak silny płomień ustawić (a wystarczy naprawdę niewielki), kolejne grillowanie poszło już jak po maśle. Mięso wyszło świetnie, a mnie bardzo ucieszył fakt, że na kempingu mogę nie tylko podgrzać coś w garnku, ale też przyrządzić pełnoprawną kolację.

Bardzo praktycznym rozwiązaniem są również wysokie ranty płyty. Podczas pieczenia mięsa tłuszcz ani soki nigdzie nie spływały, dzięki czemu sama kuchenka zbytnio się nie ubrudziła.

Po ugotowaniu posiłku wystarczyło przetrzeć całe urządzenie. Nieco więcej uwagi wymagała jedynie płyta grillowa, ale i tu obyło się bez morderczego szorowania. Wystarczyło umyć ją wodą z płynem. Zabrudzenia schodziły równie łatwo, jak z klasycznej domowej patelni.

Powiązane

Do plecaka nie, do auta – zdecydowanie tak

Tak jak wspomniałam wcześniej, Mestic Gas Cooker MGC-150 to z pewnością nie jest sprzęt dla miłośników stylu ultralight. Jeśli próbujesz upchnąć wszystko do jednego plecaka i liczysz każdy gram, ten model musisz omijać szerokim łukiem.

Jeśli jednak jedziesz autem, jego wielkość to rewelacyjny złoty środek. Nie jest to żadne mikroskopijne maleństwo, ale też nie zajmuje połowy bagażnika, tak jak potężne palniki stacjonarne. Konstrukcja pozwala złożyć go w taki sposób, że zamyka się praktycznie w pół.

W zestawie znajduje się również materiałowy pokrowiec transportowy. Przy pierwszym pakowaniu miałam wrażenie, że kuchenka w ogóle nie ma szans się do niego zmieścić. Ostatecznie weszła, ale właśnie w tym miejscu chętnie zobaczyłabym odrobinę więcej luzu, żeby móc dorzucić tam sztućce, gąbkę czy serwetki.

Podsumowanie

Mestic Gas Cooker MGC-150 poleciłabym głównie osobom, które podróżują samochodem, spędzają czas na kempingach i chcą częściej przygotowywać własne posiłki, bez kompromisów, na jakie skazuje mały palnik turystyczny.

Dla mnie największą różnicę robiło to, że nie musiałam ograniczać się do jednego garnka ani szybkiego podgrzewania wody. Dwa palniki i płyta grillowa pozwalają ugotować normalny posiłek dla dwojga, a cały system pozostaje przy tym na tyle kompaktowy, że bez problemu sprawdza się w podróży samochodem.

Na wyjazdy z plecakiem zdecydowanie odpada, ale jako kempingowa baza kulinarna sprawdza się rewelacyjnie. Wrócić z trasy z wilczym apetytem, wyciągnąć naczynia i w mgnieniu oka mieć gotowy obiad – właśnie w takich sytuacjach docenia się tę kuchenkę najbardziej.

Autorka testu Vendula Kořínková

"Czas wolny najchętniej spędzam na zewnątrz – w weekendy ruszamy na wycieczki i trekkingi po Czechach, a dłuższe urlopy najczęściej spędzamy w Alpach. Sprawa jest prosta: najlepiej odpoczywam właśnie na łonie natury, niezależnie od tego, czy jestem w drodze z ekipą, zajadam przekąski u celu, czy po prostu siedzę na kempingu z książką. Nie należę do wybitnie sportowych typów, ale chętnie wejdę na pobliską górę czy zwiedzę zamek, a poza turystyką pieszą lubię też wyskoczyć na rower, rolki lub zimą na narty."