ForCamping s.r.o.

Sekcja użytkownika

Zaloguj się

Koszyk

Koszyk

Twój koszyk jest pusty. Potrzebujesz pomocy z wyborem? Zajrzyj do poradnika lub napisz do nas.

Darmowa dostawa

299,00 

Czy wiesz, że oferujemy darmową dostawę przy zamówieniach powyżej 299,00 zł?

TEST: Husky Krony M – spodnie trekkingowe na zmienną górską pogodę

Spodnie Husky Krony M przetestowałem w ormiańskich i czeskich górach, gdzie musiały zmierzyć się z deszczem, wiatrem oraz ciągłymi skokami temperatur. Interesowało mnie przede wszystkim to, jak poradzą sobie w praktyce, czy ich hybrydowa konstrukcja faktycznie ma sens i czy potrafią połączyć ochronę przed kaprysami pogody ze swobodą ruchów.

Spis treści

 

Co i jak właściwie testowaliśmy

Wziąłem na warsztat spodnie trekkingowe Husky Krony M, które łączą w sobie dwa różne materiały. Przednia część to trójwarstwowy laminat HUSKY PRO TECH 20 000 z membraną o wodoodporności 20 000 mm, z kolei tył oraz wewnętrzna strona nogawek zostały wykonane z bardziej elastycznego i oddychającego materiału HUSKYTECH STRETCH PLUS. Chciałem sprawdzić, jak to rozwiązanie spisuje się podczas aktywnego przemieszczania się w górach przy zmiennej pogodzie.

Spodnie zabrałem w ormiańskie i czeskie góry, gdzie na przemian witał mnie deszcz, silny wiatr i słońce. To właśnie w takich warunkach najszybciej wychodzi na jaw, czy dany model nadaje się tylko na rekreacyjną turystykę, czy też podoła w trudniejszym terenie, na via ferratach i podczas wędrówek z większym obciążeniem.

Zainteresował Cię ten model? Sprawdź naszą ofertę.

Wrażenia z użytkowania

+

  • świetna swoboda ruchów
  • elastyczny i wygodny krój
  • przemyślane rozmieszczenie materiałów
  • wysoka wodoodporność i oddychalność
  • długie zamki wentylacyjne
  • praktyczny haczyk do zaczepienia o buta
  • dobrze zaprojektowane kieszenie

-

  • brak membrany z tyłu nie przypadnie do gustu osobom, które oczekują pełnej ochrony z każdej strony

Największym plusem jest dla mnie to, jak spodnie współpracują w ruchu. Krój jest bardzo naturalny, nic nie uwiera ani nie ciągnie, a materiał nie krępuje ruchów nawet podczas wysokiego podnoszenia nóg czy pokonywania trudniejszego terenu. Profilowane kolana i bardziej elastyczny tył świetnie spełniają swoje zadanie, dzięki czemu w spodniach wygodnie się maszeruje, wspina i przeskakuje po głazach.

W praktyce najlepiej obroniła się hybrydowa konstrukcja. Przód skutecznie izolował od deszczu i wiatru - woda perliła się na powierzchni i spływała, podczas gdy tył pozwalał skórze swobodnie oddychać. Kiedy w ciągu dnia pogoda zaczynała kaprysić, na ratunek przychodziły długie zamki na nogawkach, umożliwiające błyskawiczną wentylację.

Do gustu przypadły mi również praktyczne detale. Dolną krawędź nogawek można łatwo zacisnąć na wyższym bucie, haczyk zapobiega ich podwijaniu, a kieszenie na udach pozostają łatwo dostępne nawet przy założonej dłuższej kurtce. Długie zamki przydają się o tyle, że po ich całkowitym rozpięciu i podwinięciu materiału, spodnie mogą awaryjnie pełnić rolę szortów. Uczciwie trzeba jednak dodać, że brak membrany z tyłu to celowy kompromis – na szlaku sprawdza się on bez zarzutu, ale jeśli ktoś szuka pełnej ochrony przed ulewą z każdej strony, musi rozejrzeć się za innym modelem.

Podsumowanie

Podczas testów najlepiej sprawdziło się połączenie wygodnego kroju, swobody ruchów i solidnej ochrony dokładnie tam, gdzie jest ona niezbędna. Husky Krony M doskonale radzą sobie w zmiennej górskiej aurze i czuć, że ich konstrukcja nie jest dziełem przypadku, lecz przemyślanym projektem dla osób aktywnie poruszających się w terenie. Duży plus leci też za system wentylacji, który ratuje sytuację, gdy warunki pogodowe zmieniają się jak w kalejdoskopie.

Minusem może być wspomniany kompromis w postaci tyłu pozbawionego membrany, co jednak stanowi zarazem klucz do znacznie lepszej oddychalności. Husky Krony M to świetny wybór dla turystów szukających lżejszych, ale niezawodnych spodni w trudniejszy teren, na klasyczny trekking, via ferraty czy górskie podejścia. Najwięcej korzyści wyciągnie z nich aktywny użytkownik, który oczekuje odpowiedniej ochrony przed pogodą, ale nie zamierza rezygnować z wygody i pełnej swobody ruchów. Nie jest to odzież na ekstremalne zimowe ekspedycje, ale w wymagającym górskim terenie, a nawet na alpejskim lodowcu, sprawdzą się wręcz doskonale.

  • Husky Keson M - bardziej wodoodporna alternatywa wyposażona w membranę, wyższy stan, haczyk przy nogawce i zamki wentylacyjne. Świetne rozwiązanie dla tych, którzy potrzebują mocniejszej ochrony na gorszą pogodę.
  • Husky Keiry M - lżejsza i bardziej przewiewna opcja na klasyczną turystykę i codzienne noszenie w łagodniejszych warunkach.

Zainteresował Cię ten sprzęt? Odkryj pełną ofertę marki Husky.

 

Autor: Lukáš Zych

Lukáš Zych zapałał miłością do gór już w wieku trzech lat, a od czasu pierwszego, nastoletniego trekkingu przez ukraińskie i rumuńskie Karpaty podróżowanie stało się jego sposobem na życie.

Od zwykłej turystyki płynnie przeszedł do pokonywania dłuższych dystansów, wspinaczki na via ferratach i klasycznego wspinania. Tym razem wyruszył przetestować wodoodporne spodnie, w których planuje zdobyć swój pierwszy czterotysięcznik połączony z przeprawą przez lodowiec - cel wymagający niezawodnego i najwyższej jakości sprzętu.

 

Przydatne linki

 

Powiązane

Artykuły na podobny temat

TEST: Fjällräven Kajka X-Lätt 45 S/M – lekki plecak na wielodniowe wędrówki, z którym trzeba znaleźć wspólny język

TEST: Fjällräven Kajka X-Lätt 45 S/M – lekki plecak na wielodniowe wędrówki, z którym trzeba znaleźć wspólny język
Plecak Fjällräven Kajka X-Lätt 45 S/M zabrałam na około stukilometrowy odcinek szlaku Stezka Českem, żeby sprawdzić, jak poradzi sobie podczas całodziennego marszu i czy pomieści sprzęt na kilka dni. Byłam też ciekawa, jak zniesie obciążenie rzędu 10–12 kilogramów. Pierwszego dnia trochę ze sobą walczyliśmy, ale z czasem udało nam się dogadać.

TEST: Warg Carbon Trailrunner – lekkie kije trailowe na długie dystanse i górskie wędrówki

TEST: Warg Carbon Trailrunner – lekkie kije trailowe na długie dystanse i górskie wędrówki
Kije trailowe Warg Carbon Trailrunner zabrałam na trasę Krakonošova 50, żeby sprawdzić, jak poradzą sobie podczas naprawdę solidnego marszu. Czekało na nie 50 kilometrów z przewyższeniem sięgającym blisko 2000 metrów, gdzie długie podejścia przeplatały się z płaskimi odcinkami, wszechobecnym zmęczeniem i morderczymi upałami. Byłam ciekawa przede wszystkim tego, czy faktycznie mi pomogą, czy po kilku kilometrach staną się po prostu kolejnym balastem, który targam ze sobą „na wszelki wypadek”.