TEST: Panel fotowoltaiczny Crossio SolarPower 28 W 3.0

Spis treści |
Charakterystyka
|
Nazwa: |
|
|
Producent: |
|
| Waga: | 596 g |
| Moc całkowita: | 28 W |
| Wymiary: | 83 x 28 cm |
| Wymiary po spakowaniu: | 28 x 16 x 3,2 cm |
| Pojemność baterii: | - mAh |
| Stopień ochrony przed wodą: | IPx4 - ochrona przed bryzgami wody. |
| Temperatura robocza: | -25 do +65 °C |
|
|
Przenośne systemy solarne
Niezależność energetyczna to w dzisiejszych czasach coraz większy trend i styl życia. Rozrastające się wyspy solarne na domach jednorodzinnych czy dachach kamperów są tego dowodem. Sam niedawno zamontowałem taki na swoim busie.
Przenośne panele solarne zapewniają wolność energetyczną w podróży, gdzie jedynym warunkiem ich działania jest światło słoneczne. W niektórych miejscach jest to niezbędne, np. bez nich nie poradzilibyśmy sobie z ładowaniem telefonów satelitarnych i innej elektroniki wysoko w górach. Ale mają też zastosowanie w cywilizacji. Jasne, argumenty w stylu kawiarnia na każdym rogu itp. są częściowo uzasadnione, ale nie zawsze chce się iść do kawiarni tylko po to, by naładować telefon. A co dopiero czekanie w kolejce na zwolnienie gniazdka w pubie przy kempingu. Czy nie prościej mieć po prostu własną, małą elektrownię? W połączeniu z odpowiednią liczbą powerbanków można naprawdę długo funkcjonować poza cywilizacją.

Crossio SolarPower 28 W 3.0
Oryginalna wersja panelu Crossio SolarPower 28W 3.0 przez całe 2 miesiące zasilała w energię nasze telefony satelitarne, komórki i czołówki w Pakistanie. Lekki, kompaktowy i wydajny panel mieliśmy w ciągu dnia zawieszony na plecaku i podłączony do powerbanków. W obozach wysokościowych był mocowany na namiocie lub ponownie na plecaku. Jego moc w zupełności wystarczała dla 3 osób. A używaliśmy go przez mniej więcej jedną czwartą czasu użytkowego. Prawdą jest, że w tamtych rejonach nie było zbytnio okazji do marnowania energii na scrollowanie Instagrama, niemniej jednak do robienia zdjęć, nawigacji, audiobooków, dzwonienia przez telefon satelitarny czy ładowania czołówek w zupełności to wystarczyło. Przy bezpośrednim nasłonecznieniu szybko ładowaliśmy nawet kilka czołówek czy telefonów jednocześnie. Kiedy była potrzeba, ładowaliśmy również przy zachmurzeniu lub mgle. Moc była oczywiście niższa, ale i tak opłacało się magazynować energię słoneczną w bateriach. Każdy z nas miał jeden powerbank (10 000 mAh), a do tego mieliśmy jeszcze jeden wspólny tylko na telefon satelitarny i jako rezerwę (40 000 mAh).
Mój telefon najwyraźniej lubi dobrze zjeść. Nie posiada funkcji automatycznego zakończenia ładowania przy pełnej baterii i nawet gdy jest pełny, funduje sobie deser w postaci reszty energii z powerbanka, więc na początku samolubnie wysysał go do zera, chociaż miał wystarczyć na 2-3 ładowania. Zanim zauważyłem ten błąd, panel niezawodnie łagodził skutki tego zjawiska. Zaskoczyło mnie, jak bardzo jest wytrzymały. Nie żebym testował to specjalnie, ale kilka razy usiadłem na plecaku i dopiero potem uświadomiłem sobie, że w przedniej kieszeni znajduje się złożony panel. Trochę zamarłem, ale przeżył to bez szwanku. Gdy był rozłożony, uważałem na to.

Wykorzystanie w podróży
Zanim zamontowałem standardowy panel na busie, do ładowania używałem tego składanego. Albo rozkładałem Crossio SolarPower 28W 3.0 na desce rozdzielczej, albo przytrzaskiwałem w oknie. Jasne, można ładować też z akumulatora rozruchowego, ale w moim aucie nie dało się tego zrobić bez kluczyka, a poza tym bez sensu go rozładowywać, gdy świeci słońce. Panel działa też jako osłona przeciwsłoneczna.

Nowa wersja
Nowa wersja Crossio SolarPower 28W 3.0 jest w porównaniu do poprzedniej mocniejsza i ma więcej bajerów, takich jak wskaźnik ładowania czy złącze USB-C. W pełnym słońcu ładuje podobnie jak zwykła ładowarka. Pełne naładowanie telefonu zajęło mniej niż 4 godziny.
Przebieg testów
Panel Crossio SolarPower 28W 3.0 testowałem zeszłego lata w Pakistanie na górze Rakaposhi (7788 m n.p.m.) oraz podczas wyjść aklimatyzacyjnych w okolicy. Zastanawialiśmy się, w jaki sposób będziemy ładować elektronikę i ten panel, a właściwie jego poprzednik, wypadł najlepiej. Cieszyłem się, że nas nie zawiódł, to był dobry wybór. Od tamtej pory chętnie zabieram go również na krótsze wyjazdy w skały, gdzie jest szansa, że będzie potrzebne źródło energii.

Ocena 100 %
+
|
-
|
Podsumowanie końcowe
Bez panelu solarnego nie wyobrażam sobie już niektórych aktywności, zrosłem się z nim i pakuję go nawet na mniejsze wyjazdy. Nawet gdy mam dostęp do sieci elektrycznej, wygodniej jest mi użyć panelu niż szukać wolnego gniazdka. W górach to dla mnie absolutna konieczność.
Przydatne linki
Autor: Jakub Vlček
Źródła: archiwum autora


Czołówki i latarki
Krokomierze
Baterie
Adaptery podróżne
Słuchawki
Przenośne głośniki
Zegarki i pulsometry
Kamery sportowe
Stacje ładujące
Lampy solarne













