TEST: Namiot Pinguin Interval 4

Spis treści |
|
Test przeprowadziliśmy na kempingu Račkova Dolina, w malowniczej, liptowskiej części Tatr Zachodnich. To miejsce z historią – najlepsze lata ma już za sobą, ale nadrabia klimatem. Każdy ma tu własne palenisko (o drewno dba obsługa), a większość stanowisk ukryta jest w lesie. To wymarzony teren dla dzieci, które budowały szałasy z kory, oraz dla nas – dorosłych, którzy mogli postawić nieco bardziej zaawansowaną konstrukcję. Każdy członek rodziny zajął się więc swoim „domkiem”, a my skupimy się na tym większym, od marki Pinguin.
Solidny bagaż
W pokrowcu kryjącym namiot Interval 4 znajdziecie kompletny zestaw: tropik, podpinaną sypialnię, 3 pałąki i 33 śledzie. Całość waży niecałe 15 kilogramów. To waga akceptowalna, by przenieść pakunek z samochodu na miejsce biwakowania bez ryzyka urazu kręgosłupa. Po spakowaniu pakiet ma wymiary 28 × 67 cm. Nie jest to maleństwo, ale bez trudu zmieści się nawet w bagażniku niewielkiego auta (testowane w naszej Thalii, która do gigantów nie należy). Pamiętajcie jednak, że zabieracie ze sobą naprawdę obszerny namiot dla czterech osób, a producent zadbał o to, by lokatorzy mieli swobodę ruchów. To jeden z większych modeli czteroosobowych. Jeśli przy transporcie pomoże Wam dziecko, będzie to mile widziane wsparcie.

Czas na rozbijanie
Zaczynamy standardowo: wyjęcie namiotu z pokrowca i rozłożenie go na ziemi. Wcześniej kluczowe było uprzątnięcie kamieni i znalezienie możliwie płaskiego podłoża. Po wstępnym zakotwiczeniu podłogi praca poszła gładko – trzy pałąki wsuwa się w tunelowe rękawy bardzo łatwo (dwie osoby to optymalny zespół), a elementy są oznaczone kolorami, co eliminuje pomyłki. Dzieci bawiły się obok, budując miniaturowe wersje naszej konstrukcji. Następnie naciągnięcie linek, korekta kształtu i ustabilizowanie całości. Na koniec wpięcie sypialni, co wzbudziło żywe zainteresowanie maluchów – można było się wprowadzać. Instrukcja montażu jest dołączona, ale proces jest tak intuicyjny, że prawdopodobnie nawet do niej nie zajrzycie.

Przestrzeń mieszkalna
Wejście składa się z dwóch segmentów, z których można utworzyć daszek – klasyka gatunku. Warto jednak pamiętać o pewnym niuansie: jeśli zacznie padać, a Wy będziecie składać daszek w pośpiechu, woda ze skośnego wejścia może dostać się do środka. Doświadczonych biwakowiczów to jednak nie zrazi. Przetestowaliśmy wszystkie wejścia i moskitiery – ogromny plus za boczne drzwi/okno, które są naprawdę imponujących rozmiarów. W tym namiocie widać przemyślany projekt. Organizer na ściance sypialni jest pojemny (choć nie należy go przeciążać). Poza głównym wejściem, namiot można otworzyć niemal z każdej strony (nawet tylne okno w sypialni) i zostawić samą moskitierę, co pozwala na komfortowe przebywanie w środku nawet podczas deszczu. Przedsionek jest naprawdę przestronny (245 × 285 cm) – bez problemu zjecie tam wspólny posiłek. My korzystaliśmy ze stołu Table M od marki Pinguin (blat 80 × 60 cm) i stołków Outwell Yukon. To zestaw minimum, który w zupełności wystarcza. W końcu na kempingu chodzi o to, by zwiedzać i spędzać czas na zewnątrz, a nie siedzieć w namiocie. Mimo to, nawet z torbami rozłożonymi wokół „jadalni”, miejsca nie brakuje. Wysokość w przedsionku wynosi 210 cm, co dla większości użytkowników oznacza pełną swobodę stania.
Wymiary

Komfort snu
Rozwiązanie sypialni wydało nam się bliskie ideału, więc szybko wprowadziliśmy zasadę „bezwzględnie czysta strefa snu”. Da się to utrzymać nawet z małymi dziećmi (młodsze nie miało dwóch lat, starsze czterech). Przestrzeń sypialną (285 × 215 cm) można podzielić podpinaną ścianką, którą w razie potrzeby łatwo zdemontować. Do dyspozycji mamy dwa wejścia, a każdy otwór drzwiowy posiada kilka warstw: pełne zaciemnienie lub przewiewną moskitierę. Przy maluchach świetnie sprawdza się lekkie uchylenie górnej części (zostawiając moskitierę) przy zamkniętym dole. Dzięki temu widzicie, co dzieje się w środku, a dolna część chroni przed światłem. Jeśli biwakujecie na większych wysokościach (tak jak my), nie lekceważcie chłodu. Nam sprawdziło się wyłożenie sypialni kocami. Podnosi to komfort cieplny maluchów o ok. 3–5°C. Wystarczą zwykłe, niedrogie koce, które izolują od chłodu ciągnącego z podłogi. Dzieci uwielbiają zsuwać się ze śpiworów i mat, więc taka dodatkowa warstwa to strzał w dziesiątkę.

Praktyczne rozwiązania
Namiot oferuje świetną wentylację – niemal na całym obwodzie znajduje się siateczkowa listwa wentylacyjna. Przepływ powietrza można regulować, dostosowując otwory, dzięki czemu cyrkulacja działa bez zarzutu. Boczne drzwi wyposażono w mały daszek, co pozwala wietrzyć wnętrze nawet podczas pionowo padającego deszczu. Materiał jest wytrzymały i odporny (deklarowana wodoodporność 4 000 mm słupa wody), a wszyta podłoga sprawdziła się przez cały wyjazd. Wszystkie zamki działają płynnie, a te zewnętrzne są na tyle solidne, że spokojnie wytrzymają trudy biwakowania. Jeśli chodzi o stabilność, nie trafiliśmy na wichurę, ale konstrukcja wygląda na tyle solidnie, że po porządnym naciągnięciu linek namiot powinien znieść naprawdę wiele.
Ocena: 90%
+
|
-
|
Werdykt końcowy
Namiot Interval 4 to w swojej kategorii bardzo mocny zawodnik wśród dużych namiotów rodzinnych dla 4 osób. Wytrzymała, klasyczna konstrukcja tunelowa, mnóstwo przestrzeni i detale, które doceni każdy entuzjasta biwakowania. Potrafię sobie wyobrazić spędzenie w nim nie tylko naszych dwóch intensywnych tygodni, ale i całego lata. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to jedynie do słabo widocznych linek odciągowych – mogłyby bardziej rzucać się w oczy. Ale to drobiazg. Podsumowując: z czystym sumieniem polecam, bo stosunek ceny do jakości jest tutaj wybitny.

Źródła: archiwum autora, dokempu.cz
















