ForCamping s.r.o.

Sekcja użytkownika

Zaloguj się

Koszyk

Koszyk

Twój koszyk jest pusty. Potrzebujesz pomocy z wyborem? Zajrzyj do poradnika lub napisz do nas.

Darmowa dostawa

299,00 

Czy wiesz, że oferujemy darmową dostawę przy zamówieniach powyżej 299,00 zł?

TEST: Karimata dmuchana Zulu Alex

Dzisiejszym produktem, który poddajemy testowi, jest karimatka Zulu Alex, wyróżniająca się atrakcyjnym wyglądem oraz doskonałą relacją ceny do jakości.


Spis treści

Mata dmuchana Zulu Alex sprawdziła się świetnie. Szukałem modelu, który po spakowaniu jest na tyle mały, że zniknie w bagażu, a jednocześnie zapewni regenerację po całym dniu pedałowania.

Charakterystyka

 

Nazwa:

 

Alex

Producent: Zulu
Przeznaczenie: Męskie / Damskie (Unisex)
Typ maty: turystyczna / ultralekka
Waga: 420 g
Wymiary po spakowaniu: 25 x 10 cm
Materiał: Nylon 40D TPU
Długość: 185 cm
Szerokość: 58 cm
Grubość: 5 cm
Składana w pół: Tak
Zestaw naprawczy: Tak
  • jedna z najlżejszych mat dmuchanych
  • komorowa konstrukcja zapewnia stabilność i równe podłoże
  • waga tylko 420 g
  • śpiwór wypełnia wgłębienia maty, co zwiększa komfort cieplny
  • komfortowa grubość 5 cm
  • doskonały stosunek ceny do jakości
  • pokrowiec transportowy w zestawie

Pakowność i nadmuchiwanie

Wymiary po spakowaniu wynoszące 25 x 10 cm to wynik niemal idealny. Takie parametry oferują zazwyczaj znacznie droższe modele, np. marki Thermarest. Jeśli chcielibyśmy zejść z objętością jeszcze niżej, wiązałoby się to z wielokrotnie wyższą inwestycją. Mata Zulu Alex dmucha się bardzo łatwo i szybko – w zasadzie wystarczy otworzyć zawór i wdmuchać powietrze. Wewnętrzna klapka zwrotna dba o to, by powietrze uciekało tylko w jedną stronę – do środka. Już po pierwszym wdechu mata zaczyna nabierać kształtu, a komorowa konstrukcja "rośnie" w oczach. Wypuszczanie powietrza jest równie proste – wystarczy nacisnąć wewnętrzną blokadę.

Testowałem praktyczność maty pod kątem pakowania i naprawdę mieści się niemal wszędzie. Sakwa rowerowa (jeśli masz taką na dłuższe wyprawy) spokojnie ją pomieści. Również kieszenie w plecaku nie stanowią problemu, co sprawdziłem podczas kilkudniowej jazdy z większym plecakiem (model Deuter Aircontact 55+10). Matę można schować do kieszeni bocznych lub przytroczyć przy wejściach bocznych.

Składanie wypompowanej maty jest intuicyjne, a pokrowiec wystarczająco obszerny, co docenisz, gdy się spieszysz i nie masz czasu na precyzyjne zwijanie. W zestawie znajduje się też gumka, która trzyma matę w ryzach przed włożeniem do worka.

Test w terenie – praktyka

Po wyczerpującej jeździe często dojeżdżałem na miejsce noclegu mocno zmęczony. W takich momentach ostatnią rzeczą, jakiej chcesz, jest walka ze sprzętem. Matę Zulu Alex po prostu wyciągasz, rozwijasz, otwierasz zawór i dmuchasz. Cały proces zajmował mi nie więcej niż 2 minuty – pojemność maty nie wymaga "płuc maratończyka".

Mata jest zaskakująco wygodna. Konstrukcja komorowa rzeczywiście daje poczucie stabilnego i równego podłoża. W chłodniejsze dni całkiem nieźle izoluje ciepło (testowałem ją nawet przy 5 stopniach powyżej zera). Zulu Alex ma grubość 5 centymetrów, co robi ogromną różnicę podczas spania na nierównym terenie. Przy tej grubości naprawdę nie czujesz pod plecami większych kamieni czy ostrych gałęzi.

Po kilku dniach testów w terenie zauważyłem jedną wadę – nieco śliską powierzchnię. Nie jest to co prawda żaden ekstremalny problem, ale na łagodnym zboczu możesz zacząć zjeżdżać (testowane zarówno podczas zwykłego odpoczynku, jak i spania w śpiworze – konkretnie w modelu Pinguin Topas).

Ocena:

+

  • waga tylko 420 g
  • wymiary po spakowaniu 25 x 10 cm
  • praktyczna grubość 5 cm (nie czuć kamieni)
  • komorowa konstrukcja zapewniająca stabilność i lepszą izolację

-

  • nieco bardziej śliska powierzchnia

Podsumowanie

Jeśli szukasz uniwersalnej, niedrogiej, a przy tym lekkiej i małej maty na różnego rodzaju wyprawy, Zulu Alex będzie idealnym kandydatem. Wytrzymuje nawet nieco bardziej surowe traktowanie, nie trzeba się męczyć przy pakowaniu (pokrowiec jest odpowiednio duży), jest niezawodna i wygodna. Jedynym minusem może być śliska powierzchnia, ale łatwo temu zaradzić, wybierając płaskie miejsce na nocleg. W teście zdała egzamin celująco i z czystym sumieniem mogę ją polecić każdemu miłośnikowi wypadów na łono natury.

Przydatne linki

Autor: Radek Martínek

Źródła: archiwum autora

Powiązane

Artykuły na podobny temat

TEST: Czołówka Silva Smini – kieszonkowy partner, który zaskakuje mocą

TEST: Czołówka Silva Smini – kieszonkowy partner, który zaskakuje mocą
Silva Smini to niewielka latarka czołowa, którą bez trudu wrzucisz do kamizelki lub kieszeni, by wykorzystać ją np. podczas biegania. W artykule sprawdzimy, jak radzi sobie na szlaku oraz w górach po zmroku, a także podpowiemy, dlaczego warto kontrolować tryby świecenia, aby optymalnie zarządzać czasem pracy baterii.

TEST: Helly Hansen Lifaloft Hooded Insulator Jacket – lekka kurtka ocieplana

TEST: Helly Hansen Lifaloft Hooded Insulator Jacket – lekka kurtka ocieplana
Kurtkę Lifaloft Hooded Insulator przetestowałem zarówno w Tatrach Wysokich, jak i w mieście. Muszę przyznać, że pozytywnie mnie zaskoczyła. W tym artykule dowiesz się, jak radzi sobie z regulacją temperatury podczas podejść, czego spodziewać się po impregnacji DWR i dlaczego warto poświęcić chwilę na dopasowanie odpowiedniego rozmiaru.